Jak wyglądało Wasze życie przed NSP?
Agnieszka
Moja historia przed Nature Sunshine to prawdziwy rollercoaster, który zaczął się już w dzieciństwie. Wyobraźcie sobie małą Agnieszkę, która zamiast marzyć o księżniczkach, marzy o… niezależności finansowej! Tak, byłam dość nietypowym dzieckiem.
Dorastając w domu, gdzie tata był głównym żywicielem rodziny, a mama zajmowała się domem, wcześnie zrozumiałam, jak ważna jest niezależność finansowa. Tragiczna śmierć ojca w wypadku i widok mamy, która nagle potrzebowała poradzić sobie sama z dziećmi i finansami, głęboko mnie naznaczyły. To doświadczenie zrodziło we mnie silne pragnienie, by w przyszłości stać się kimś niezależnym i odnoszącym sukcesy.

Z tą determinacją rzuciłam się w wir nauki – co roku świadectwo z paskiem, bo w ten sposób chciałam mieć dobrą pracę w przyszłości. Marzyłam o pracy biurowej.
Nic jednak z tego nie wyszło, bo nie było pieniędzy na studia. Wyjechałam do Włoch na rok opiekować się starszymi osobami. I tam, uwaga, uwaga, spotykam mojego przyszłego męża, Zbigniewa. No cóż, moje plany na studia poszły w łeb szybciej niż włoskie espresso. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że życie szykuje dla mnie najwspanialszy Uniwersytet na świecie…
Zostaliśmy za granicą, a ja wpadłam w tryby systemu etatowca . Praca, dom, praca, dom – czułam się jak chomik w kołowrotku, goniłam za tym rzekomym lepszym życiem, które nie przychodziło . Włoski system pracy? Dwa słowa: totalne wyczerpanie. Po 10 latach gonitwy byłam tak wykończona, że moje ciało powiedziało: „Basta! Wracamy do Polski!”.

W Polsce zaczęłam szukać nowych możliwości. I tu zaczyna się moja przygoda z marketingiem sieciowym i produktami zdrowotnymi. Tutaj też dostrzegłam swoją szansę na niezależność finansową o której marzyłam. Ponadto stałam się ekspertem od zdrowego stylu życia – praktykiem terapeutycznego ograniczania węglowodanów. Uczyłam się od „przebudzonych lekarzy”
z Polski i ze Stanów. Dzięki temu wycofałam w 100% moje problemy metaboliczne.
Ale moja nowa pasja miała swoją cenę. Inwestowałam w siebie bardzo dużo czasu i pieniędzy. Mój mąż był przeciwny tej pracy, bo niestety ale poważnie nadszarpnęło to nasz budżet domowy. W końcu stanęliśmy przed wyborem: albo kończę z marketingiem sieciowym, albo się rozwodzimy.

W akcie desperacji zapisałam się do szkoły na technika farmaceutycznego. Bo wiecie, bezpieczny etat to jak ciepłe kapcie – może nie ekscytujące, ale przynajmniej stabilne.
I wtedy, gdy już myślałam, że moje marzenia o sukcesie odlatują jak balon z helem, pojawiło się Nature Sunshine, czyli znów….marketing sieciowy.
Zbigniew
Szczerze mówiąc, nasze życie przed Nature Sunshine przypominało jedną wielką rutynę. Rano wstawałem, szedłem do pracy, a po niej wracałem do domu, by zająć się remontami. Takie nudne, przewidywalne życie codziennego szaraka – zupełnie nie to, o czym marzyła moja żona Agnieszka. Dla mnie to było normą, ale dla niej? Cóż, powiem szczerze, czasem myślałem, że ta kobieta żyje w jakiejś innej rzeczywistości.

Próbowaliśmy zmian, ale zawsze pojawiali się jacyś „dobrzy” ludzie, którzy tylko pogłębiali nasze nieporozumienia. Agnieszka eksperymentowała z różnymi firmami marketingowymi, ale efekty były raczej marne – dużo pracy, a pieniędzy ciągle brakowało. Oddalaliśmy się od siebie. Ciągle obwinialiśmy się nawzajem o brak czasu i uwagi, co tylko pogarszało sytuację.
Wiecie, jak to jest, gdy tkwisz w tej samej szarej rzeczywistości od 15 lat? Czekanie na piątek, piąteczek, piątunio. 4-pak piwa i telewizor. Weekend? Remont i dzieci. Nudne, prawda? Cały czas czekałem na to mityczne „kiedyś będzie lepiej”, ale nic się nie zmieniało. Może dlatego, że siedzieliśmy po uszy w tej pułapce, nie mając czasu, by pomarzyć o czymś więcej.

Jakie były Wasze początki w Nature’s Sunshine? Jakie było Wasze pierwsze wrażenie?
Agnieszka
Początkowo na zaproszenie Patrycji powiedziałam stanowcze „nie”. Bo przecież obiecałam mężowi – żadnego więcej marketingu sieciowego. Poza tym nie wierzyłam, że tu można zarobić pieniądze.
Ale los chciał inaczej. Poznałam Dyrektora Mariana Pietkiewicza, który okazał się być mistrzem sponsoringu. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy na pierwszym spotkaniu zadał mi pytanie: „W czym Ci mogę pomóc?”. Pomyślałam sobie: „Człowieku, widzisz mnie pierwszy raz w życiu, skąd możesz wiedzieć, w czym mi pomóc?”. To było jak spotkanie z wróżbitą, tylko że bez kryształowej kuli (śmiech)
Ta rozmowa tak mnie zaintrygowała, że przez następne trzy noce nie zmrużyłam oka. Mój mózg pracował na najwyższych obrotach. Milion myśli w głowie, a każda krzyczała: „A może by tak…?”.

Niedługo potem trafiłam na lokalną Akademię Zdrowia, gdzie znów pojawił się Dyrektor Marian. Jego wystąpienie było jak strzał w dziesiątkę – miałam wrażenie, że mówi prosto do mnie. Jakby czytał w moich myślach! A potem zadał mi pytanie „Mądry sprawdza, a głupi udaje, że wie. Kim jesteś? „. To było jak kubeł zimnej wody – otrzeźwiające i motywujące jednocześnie. Taki szach mat !
Od tej chwili zaczęłam dostrzegać, że to, co robiłam wcześniej, to nie był właściwy marketing sieciowy, a jedynie sprzedaż, która mnie zmęczyła, nie przynosząc oczekiwanych sukcesów. To zrozumienie otworzyło mi drzwi do nowych możliwości.
I wtedy podjęłam decyzję. Postanowiłam sprawdzić, czy ten system faktycznie działa. Ale uwaga, uwaga – zaczęłam pracować w tajemnicy przed mężem. Czułam się jak agent na tajnej misji, tylko zamiast gadżetów szpiega miałam katalogi z nutraceutykami. Wyobraźcie sobie te wszystkie wymówki, żeby wyjść z domu na „zakupy”.
Ta cała sytuacja była jak scena z komedii romantycznej – ja, prowadząca podwójne życie biznesowe, mąż nic nie podejrzewający, a Nature Sunshine jako tajemniczy kochanek… tylko że w tym przypadku chodziło o witaminy i zioła, a nie o randki!
Dziś, patrząc wstecz, jestem wdzięczna za każde doświadczenie, które mnie ukształtowało i przygotowało do tej nowej drogi. Moja historia pokazuje, że z determinacją, otwartością na zmiany
i odrobiną odwagi można odmienić swoje życie, nawet gdy wydaje się to niemożliwe.

Zbigniew
Wyobraź sobie moją minę, kiedy pewnego dnia zauważyłem w samochodzie Agnieszki produkty tej firmy. To była połowa października. Wróciłem do domu
i jak zwykle zaczęliśmy się kłócić – „Miało być, że KONIEC z marketingiem sieciowym!”. Ale ta moja żona to twardzielka – powiedziała, że dajemy temu trzy miesiące. Jeśli nie będzie efektów, to koniec i kropka.
No i stało się. Po tych trzech miesiącach zobaczyłem, że na naszym koncie faktycznie pojawiają się jakieś dodatkowe środki. Przyznam, że na początku myślałem, że to jest jakaś pomyłka. Ale z każdym kolejnym miesiącem ta kwota rosła. Wtedy zacząłem myśleć: „Hej, może w tym jest jednak jakiś potencjał?”.
Oczywiście, nadal zachowywałem spory dystans. Wyobraź sobie, jak nie łatwo jest zmienić swoje nastawienie, gdy przez lata tkwiłeś w tej samej, sztywnej rutynie. A tu nagle taka zmiana. Przyznam, że w głębi duszy nadal miałem wątpliwości.

Dlaczego zdecydowaliście się na NSP?
Zbigniew
Przełomem okazała się ta słynna „Lideriada”, na którą się wybrałem. Znów myślałem sobie: „O nie, zaraz będzie jakieś oszołomstwo i naciąganie”. Ale jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem tam normalnych ludzi, którzy po prostu robili swoje! Nie było żadnego „lata marynara”, tylko prawdziwe historie i determinacja.
I wtedy ta iskra zapaliła się na dobre. Dyrektor Marian Pietkiewicz – facet, który potrafił rozpalić w nas ducha przedsiębiorczości. Tak, zacząłem rozumieć, że to może być ta zmiana, której tak naprawdę potrzebowaliśmy. Koniec z tą szarą, nudną codziennością – czas na coś nowego!
Od tego momentu moje nastawienie zupełnie się zmieniło. Zrozumiałem, że nie chcę żyć jak 90% społeczeństwa. Idziesz do pracy, wracasz do domu, siadasz na kanapie, odpalasz telewizor, w weekend idziesz się napić aby zrobić reset bólu, leczysz kaca i tracisz czas. Chcesz tak przeżyć życie? Ja nie !!! Zacząłem się naprawdę angażować, nic tak nie pobudza kreatywności jak brak gotówki ( śmiech ). Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Wiesz, czasem trzeba po prostu dać szansę czemuś nowemu, nawet jeśli początkowo wydaje się to kompletnym nonsensem. Bo kto wie, może właśnie za rogiem czeka na nas życie pełne nieskończonych możliwości?

Agnieszka
Wiecie co? Decyzja o dołączeniu do Nature’s Sunshine nie była dla mnie łatwa, ale czułam, że to może być coś wyjątkowego. Postanowiłam sprawdzić tę możliwość nie dla kogoś innego, ale dla nas samych – dla mnie i mojej rodziny.
Od razu dostrzegłam w tym mnóstwo korzyści, szczególnie dla klienta. W przeciwieństwie do mojego poprzedniego doświadczenia z marketingiem sieciowym, tutaj naprawdę było co zaoferować ludziom. Wiedziałam, że jeśli nauczę się uważnie słuchać potrzeb ludzi, to rekrutacja nie będzie problemem. To było dla mnie kluczowe – chciałam robić coś, co naprawdę pomaga innym.
W pierwszym miesiącu- wrzesień 2023, pracowałam po swojemu, jednak było to dla mnie ogromne wyzwanie. Wtedy podjęłam decyzję, aby podać rękę biznesową dyrektorowi Marianowi i zintegrować się z jego systemem pracy, który okazał się być prawdziwą taśmą produkcyjną ludzi sukcesu – doskonale do mnie pasującą.
Nie ukrywam, że system premiowy Nature’s Sunshine również zrobił na mnie wrażenie. Firma oferowała naprawdę atrakcyjne bonusy dla partnerów biznesowych, w tym premię szybkiego awansu. Pamiętam, jak Dyrektor Marian wyjaśnił mi, że za każdy zmieniony status, oprócz miesięcznej wypłaty, dostawało się dodatkową premię – 600 zł za Lidera i 1000 zł za Lidera Asystenta. Był październik a to wszystko było dostępne tylko do końca roku! A żeby było jeszcze ciekawiej, Dyrektor Marian zaproponował mi coś, co brzmiało jak kolejne wyzwanie – zrobił ze mną zakład, że za każdą zmianę poziomu do końca roku, on dołoży mi drugie tyle z własnej kieszeni. Wyobrażacie sobie? To był dla mnie ogromny motywator. Wiedziałam, że tylko konkretne pieniądze mogą przekonać mojego sceptycznego męża, żebyśmy zaczęli to robić na poważnie.

Ta mieszanka możliwości pomocy innym, atrakcyjnego systemu premiowego i osobistego wyzwania od Dyrektora Mariana sprawiła, że włączyłam pełną moc. Zaangażowałam się na 100%, bo czułam, że to nasza szansa na zmianę życia. I wiecie co? Teraz, patrząc wstecz, jestem pewna, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nature’s Sunshine dało nam nie tylko możliwość wolności finansowej ale przede wszystkim fantastyczne relacje z ludźmi, szansę na rozwój osobisty i pomaganie innym. A to bezcenne.
Co więcej, te dodatkowe pieniądze otrzymałam publicznie 5 stycznia w Mielcu i od tego momentu mój mąż zupełnie inaczej spojrzał na całą tę sprawę. Taki był mój cel. To było jak otwarcie oczu – nagle zobaczył, że to nie są puste obietnice, ale realne możliwości lepszego życia. Ten moment był prawdziwym przełomem nie tylko dla mnie, ale i dla naszego małżeństwa w kontekście biznesu Nature’s Sunshine. Wyobrażacie sobie?
Jakie były Wasze pierwsze sukcesy?
Agnieszka
Gdy myślę o moich pierwszych sukcesach w Nature’s Sunshine, to paradoksalnie największym z nich była… sama decyzja o starcie. Tak, tak, biorąc pod uwagę moje poprzednie doświadczenia, danie sobie kolejnej szansy w marketingu sieciowym było jak skok na głęboką wodę. Ale jestem wdzięczna sobie, że znalazłam w sobie tę odwagę. To nie była łatwa decyzja, ale okazała się być strzałem w dziesiątkę.

A wiecie, co było moim kolejnym, wydawałoby się niemożliwym do osiągnięcia sukcesem? Zaproszenie męża do wspólnej pracy! Tak, dobrze słyszycie – zainteresowałam Zbigniewa tym biznesem na tyle, że postanowiliśmy działać razem. No i to, że w końcu zaczął nosić garnitury (śmiech)
Pamiętam, jak na początku mąż patrzył na mnie z mieszaniną niedowierzania i irytacji, gdy zaczynałam temat Nature’s Sunshine. Ale krok po kroku, powoli ale skutecznie, pokazałam mu potencjał tej firmy. To nie było łatwe zadanie, uwierzcie mi. Potrzebowałam uzbroić się w cierpliwość i kreatywność, aby przedstawić mu wszystkie zalety tego biznesu w taki sposób, żeby sam zapragnął być jego częścią.
I wiecie co? To jest właśnie mój największy sukces. Bo nie ma nic lepszego niż budowanie biznesu razem z osobą, którą kochasz. To nie tylko wzmocniło naszą relację, ale także otworzyło przed nami zupełnie nowe możliwości. Teraz, gdy patrzę wstecz, uśmiecham się na myśl o tych wszystkich długich rozmowach i dyskusjach, które doprowadziły nas do tego punktu. Tak, moje pierwsze sukcesy w Nature’s Sunshine mogą wydawać się małe w porównaniu z tym, co osiągnęliśmy później. Ale dla mnie są bezcenne. Bo to one położyły fundament pod wszystko co zbudowaliśmy. I pokazały mi, że czasem największym sukcesem jest po prostu odważne powiedzenie „tak” nowym możliwościom.

Zbigniew
Jako typowy introwertyk, miałem spore problemy z wychodzeniem do ludzi i nawiązywaniem nowych kontaktów. Spotkania ? Nie było opcji ! I co się okazało? Mój pierwszy „sukces” to było samodzielne pojechanie na jedno z tych spotkań. Bez Agnieszki, bez dodatkowego wsparcia. Odważyłem się nawet zadać kilka pytań – wyobrażasz sobie?! A potem była Akademia Zdrowia w Mielcu na 150 osób! Nie przeczę, trzęsły mi się kolana, gdy miałem wyjść na środek i powiedzieć parę słów. Ale wiesz co? Gdy zobaczyłem te twarze pełne skupienia i zainteresowania, nagle cała trema mnie opuściła. Zacząłem mówić o tym, co dla mnie ważne – o rodzinie, o zdrowiu, o naszej przyszłości. I okazało się, że ludzie mnie słuchają! Nie wyśmiewają, nie przerywają, tylko naprawdę chcą się czegoś dowiedzieć. W tym dniu obchodziłem akurat swoje 40 urodziny i cała sala zaśpiewała mi Sto lat. Zacząłem się wtedy otwierać bardziej na NSP.
Czy były jakieś porażki, zwątpienia? Jak sobie z nimi radziliście?
Agnieszka
Oczywiście, że porażki i zwątpienia się pojawiały! Ale wiecie co? Ja lubię patrzeć na to z innej perspektywy. Dla mnie porażka to nie koniec świata, to po prostu lekcja, którą potrzebuję przepracować, albo stacja na mojej drodze do sukcesu. Trzeba to po prostu przejść i wyciągnąć wnioski.

Zwątpienia? Jasne, że przychodzą. Ale zrozumiałam, że żyjemy w świecie, gdzie negatywność jest na porządku dziennym. 19 na 20 osób, które nas otaczają, to ludzie niepozytywni! A co za tym idzie, odmowy to naturalna część procesu w drodze do sukcesu. Trzeba się z tym pogodzić i nauczyć sobie z tym radzić.
Co mi w tym pomagało? Przede wszystkim wsparcie. Rozmowy z moim mentorem Marianem były na wagę złota. A Pela? To mój mistrz komunikacji i relacji międzyludzkich. Ich rady i wsparcie były bezcenne, gdy przychodziły chwile zwątpienia.
Kolejna rzecz – nie da się robić tego biznesu bez wyjazdów na Lideriady, warsztaty biznesowe czy nasze lokalne spotkania. To właśnie na tych wydarzeniach ładujemy baterie i nabieramy siły do radzenia sobie z codziennymi odmowami. 7 letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu Mariana i Peli to mistrzostwo świata!
Niektórym się wydaje, że jak byli raz na Lideriadzie, to już wszystko wiedzą. Nic bardziej mylnego! Czasem warto tam pojechać choćby po to, by usłyszeć jedno zdanie, które potrafi zmienić bardzo wiele w dalszym rozwoju. To niesamowite, jak jedna myśl, jedna inspiracja może odmienić całe nasze podejście do biznesu. Porażki i zwątpienia są częścią tej drogi. Ale to, jak sobie z nimi radzimy, definiuje nasz sukces. Dla mnie kluczem jest ciągły rozwój, wsparcie mentorów i regularny udział w wydarzeniach, które przypominają mi, dlaczego robię to, co robię.
Pamiętaj: Zwycięzcy nie rezygnują, rezygnujący nie zwyciężają.

Zbigniew
Jasne, że zwątpienia i porażki pojawiały się u mnie jak grzyby po deszczu. Wyobraź sobie – chodzę od jednego spotkania do drugiego, a wyniki się nie pojawiają. Zaczynałem w pewnym momencie się zastanawiać: „A może to faktycznie nie dla mnie ?”, „Szkoda tylko czasu i pieniędzy” – takie myśli chodziły mi wtedy po głowie.
I wiecie co? Agnieszka zaproponowała mi najlepsze lekarstwo na zwątpienie… czytanie książek rozwojowych. Serio, dzięki nim odkryłem, że porażki i trudności to naturalna część drogi do sukcesu. Że zanim osiągnie się coś wielkiego, trzeba przejść przez transformację wewnętrzną. A Akademie Zdrowia, Lideriady, są dla mnie jak szkoła przetrwania – uczę się tam, jak radzić sobie z tremą, jak efektywnie komunikować się z ludźmi, a przede wszystkim – jak nie poddawać się w obliczu przeszkód.
Jasne, czasem nadal mam chwile zwątpienia. Ale teraz już wiem, że to po prostu normalna część procesu. Ważne, żeby mieć wokół siebie ludzi, którzy będą cię wspierać i motywować, gdy siły zaczną Ci opadać. Bo wtedy możesz spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy i zrozumieć, że to, co wydawało się porażką, w rzeczywistości jest szansą na rozwój.

Jakie były kluczowe osoby na Waszej drodze do sukcesu? Kluczowe momenty, zwroty akcji?
Chcielibyśmy wymienić kilka osób, które odegrały kluczową rolę w naszym sukcesie:
Dyr Konsultanci Patrycja Sułyk i Krzysztof Kaliszewski – bez nich nie byłoby nas w Nature’s Sunshine. Jesteśmy im bardzo wdzięczni za zaproszenie.
CRD Pelagia i Marian Pietkiewicz to nie tylko nasi Rodzice biznesowi, Mentorzy i Mistrzowie. Nasza relacja z nimi jest wyjątkowa i wykracza daleko poza sferę biznesu. Zapisując się na ich 7-letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu, uważałam, że trzeba mieć Wielkie Serce, by kształcić małych ludzi. Po 10 miesiącach zaliczenia egzaminów uniwersyteckich wiem już, że TRZEBA MIEĆ WIELKIE SERCE, BY KOCHAĆ I KSZTAŁCIĆ LUDZI NA WIELKICH Dziękujemy ♡
CRD Marek Wierbiłowicz – jego wykład w październiku ubiegłego roku, tuż na starcie naszej drogi do pozycji dyrektora, był przełomowy. Pamiętamy, jak powiedział wtedy, że jeśli w firmie nie ma osoby na najwyższej pozycji w planie marketingowym, to dla kogo jest ten plan? To dało nam dużo do myślenia.
Dyr Konsultant Svajone Karalukiene – dziękujemy za pierwszą lekcję, jaką nam udzieliła na Akademii Zimowej 2024, gdy podeszła i zrobiła z nami scenkę pierwszego spotkania oraz za jej naukę o marzeniach.

Dyr Asystenci Brygida Dębowska i Krzysztof Pietkiewicz – nasi przyjaciele ♡
Brygida to uosobienie ciepła i życzliwości – jej obecność sprawia, że każde spotkanie staje się przyjemniejsze, a wyzwania wydają się mniejsze. Jej sympatyczna natura i nieustająca gotowość do pomocy sprawiają, że czujemy się przy niej jak w domu.
Krzysztof – jego charyzma jest tak silna, że nie łatwo oprzeć się wrażeniu, iż posiada jakąś magiczną moc przyciągania ludzi. Kiedy Krzysztof wchodzi do pomieszczenia, atmosfera natychmiast się zmienia – jego energia i entuzjazm są zaraźliwe. To człowiek, który potrafi zainspirować innych do działania jednym spojrzeniem czy gestem. Dziękuję za wspólne rozmowy.
Razem tworzą duet, który nie tylko inspiruje, ale i pokazuje, jak wiele można osiągnąć, łącząc profesjonalizm z autentyczną życzliwością dla innych. Ich wpływ na nasz rozwój w Nature’s Sunshine jest nieoceniony, a przyjaźń z nimi – bezcenna.

Nasi partnerzy biznesowi, którym chcemy szczególnie podziękować: Anna i Zbigniew Boroń (Przyszli Dyrektorzy, niesamowicie pracowici i nauczalni, z Anią tworzymy fantastyczny duet , rozumiemy się bez słów), Magdalena i Janusz Koza, Ewa Mazan, Krystyna i Stanisław Czyż, Katarzyna i Antoni Łuczkiewicz ( jestem pod ogromnym wrażeniem rozwoju Kasi, przyszła do mnie kiedy była na wielkim życiowym zakręcie, niesamowicie szybko chłonie wartości naszego Uniwersytetu ) Małgorzata i Mariusz Kawalec, Aneta i Łukasz Krawczyk, Aleksandra i Marcin Jaskółka. To są nasi personalni partnerzy, którzy podali nam rękę biznesową i nam zaufali. Dziękujemy, że jesteście i chcecie się od nas uczyć.
Aneta i Zbigniew Burghardt, jako pierwsi poprosili nas o mentoring , to ogromne wyróżnienie dla nas, przyszli Dyrektorzy.
Marzena i Tomasz Tołpa – jak trzeba zorganizować salkę lub sprzęt na warsztaty czy wydarzenia to oni są niezawodni! Przyszli Dyrektorzy.
Dziękujemy, że jesteście.

Wszyscy pozostali Liderzy, Partnerzy oraz Klienci – dziękujemy za fantastyczną społeczność którą tworzymy .
Cross line, którzy są dla nas niesamowitą inspiracją, każda historia wnosi coś nowego dla nas. Szczególnie pragniemy wymienić tutaj:
Agata Neugebauer pokazuje, że wiek nie jest żadną barierą do rozwoju.
Agnè Gulbinienè z mężem z Litwy – dla nich dzieci są inspiracją, a nie przeszkodą. Podobnie jak dla nas, dla nich nie istnieją wymówki. Trzymamy za Was kciuki.

Stanisław Gutowski Kiedy powiedział, że go zainspirowałam na jednej z Lideriad, poczułam niesamowitą energię
i motywację do dalszego działania.
Szczególne podziękowania kierujemy do Bogusi i Mariusza Bronk za ich talent do uwieczniania naszych wspólnych wydarzeń poprzez nagrania, dzięki którym możemy wracać do inspirujących momentów. Mariusz ma niezwykłe poczucie humoru, czego przykładem jest określenie mnie „Marianem w spódnicy”.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni Grecie Vilkišienė i Kęstutisowi Vilkišiusowi za ich niezwykłą gościnność podczas naszego pobytu na Litwie. Zaproszenie do ich domu było dla nas wyjątkowym doświadczeniem, które na zawsze pozostanie w naszej pamięci.
Cieszymy się, że możemy być dla nich inspiracją, a nasze rozmowy z Gretą na Lideriadzie w Kownie, mimo bariery językowej i konieczności korzystania z translatora, pokazały nam, że gdy naprawdę chcemy, znajdziemy sposób na komunikację i budowanie relacji. Wasza otwartość i serdeczność są dla nas przykładem tego, jak piękne więzi można tworzyć w społeczności Nature’s Sunshine, niezależnie od granic państwowych czy barier językowych.

Składamy serdeczne podziękowania
Dyr Asystentom Marcie i Arturowi Sakowskim za zaproszenie nas w roli prelegentów na ich szkolenie podstawowe w Myszyńcu – to dla nas ogromny zaszczyt i radość, że możemy dzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem. Wasza nieustanna życzliwość i ciepłe słowa, którymi nas obdarzacie przy każdym spotkaniu, są dla nas nieocenionym wsparciem i motywacją do dalszego rozwoju w Nature’s Sunshine.
Na koniec pragniemy podziękować Wiesi Giczewskiej – osobie, która jest prawdziwym lekarzem dusz. Wiesia perfekcyjnie potrafiła dostrzec ból
w moich oczach, nawet gdy starałam się go ukryć. Dziękujemy Wiesiu, za Twoją obecność, empatię, mądrość i za to, że jesteś przede wszystkim wspaniałym człowiekiem.
Dziękujemy też Dyrektorowi Generalnemu Nature’s Sunshine Poland, Grzegorzowi Małachowskiemu.
Szczególnie doceniamy jego osobisty telefon z gratulacjami w momencie, gdy odbieraliśmy nasz awans na Lidera Menedżera i Dyrektora. Jesteśmy również wdzięczni za świetnie zorganizowany czas, gdy odbieraliśmy nasz samochód to było niezapomniane przeżycie. Jego otwartość i profesjonalizm są godne podziwu.
Paulina Kowalska wraz z całym zespołem biura oraz Natalia Kuraś. Wasze zaangażowanie i pomoc w naszej codziennej pracy są nieocenione. Dziękujemy za odbieranie tysięcy telefonów i odpowiadanie na niezliczone e-maile. Wasza cierpliwość i profesjonalizm sprawiają, że nasza praca staje się o wiele łatwiejsza. Szczególne podziękowania należą się za fantastycznie zorganizowany PowerMeal Tour to wydarzenie było naprawdę wyjątkowe i inspirujące.
Grzegorzu, Paulino i cały zespole biura jesteście nieodłączną częścią naszego sukcesu. Dziękujemy.
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni wszystkim tym osobom za ich wkład w nasz rozwój i sukces w Nature’s Sunshine a także wszystkim tym, których poznaliśmy w ciągu ostatniego roku.
Z takimi ludźmi życie chcemy spędzać.

Jeśli chodzi o kluczowe momenty i zwroty akcji to bez wątpienia są nimi chwile, gdy nasi partnerzy wychodzą na scenę i odbierają swoje awanse. To dla nas, jako Dyrektorów, źródło największej dumy i satysfakcji. Te momenty są namacalnym dowodem na to, że nasze działania są skutecznie duplikowalne.
Z wielką radością dzielimy się naszą wiedzą i doświadczeniem, nie szczędząc ich nikomu – nawet cross-line’om. Cieszymy się sukcesem każdego z naszych partnerów, jakby był naszym własnym. To właśnie te chwile, gdy widzimy, jak inni rozwijają się i osiągają swoje cele, są dla nas najcenniejsze i najbardziej motywujące do dalszego działania.
Te momenty utwierdzają nas w przekonaniu, że obraliśmy właściwą drogę i że nasza praca wnosi wartość w życie innych ludzi. To właśnie te chwile sprawiają, że nasza podróż z Nature’s Sunshine jest tak satysfakcjonująca i pełna znaczenia.

Jakie są Wasze najlepsze wspomnienia z NSP?
Dla nas najcenniejszym wspomnieniem jest sama droga, którą przebyliśmy, aby osiągnąć to, co mamy dzisiaj. To właśnie ta podróż, pełna wyzwań, nauki i rozwoju, daje nam największą satysfakcję. Sam sukces, choć oczywiście cieszy, nie jest tak wartościowy jak doświadczenia, które zdobyliśmy po drodze.
Szczególnie ciepło wspominamy nasz wyjazd na Lideriadę na Litwę. To doświadczenie pokazało nam, jak wielka i wspierająca jest społeczność Nature’s Sunshine poza granicami naszego kraju. Sposób, w jaki zostaliśmy przyjęci, był naprawdę wyjątkowy i wzruszający. Ciepło i gościnność, z jakimi się spotkaliśmy, utwierdziły nas w przekonaniu, że jesteśmy częścią czegoś większego – prawdziwej międzynarodowej rodziny Nature’s Sunshine.

Jak zrobić status Dyrektora w 1 rok?
-
- Podjąć decyzję o tym, czego naprawdę chcesz w życiu. Jasno określić swoje marzenia i cele.
- Zawrzeć kontrakt ze sobą samym – spisać dokładne plany i marzenia na najbliższe lata. Mieć jasną wizję tego, jak ma wyglądać Twoje życie.
- Stworzyć szczegółowy kalendarz działań i konsekwentnie go realizować. Systematyczność jest kluczowa.
- Nieustannie inwestować w swój rozwój osobisty – czytać książki, słuchać zoomów, uczestniczyć w szkoleniach, zaplanować swój udział na Lideriadach oraz Konferencjach firmowych na najbliższy rok, zapisać się na 7 letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu Mariana i Pelagii Pietkiewicz.
- Podążać drogą mentorów. Uczyć się od praktyków, a nie teoretyków.
- Pamiętać, że jesteśmy praktykami w tym biznesie – uczymy innych to, co sami robimy i co jest sprawdzone. Jeśli Ty tego nie robisz to Twoi ludzie też tego nie bedą robić. Nie ma innej drogi. Co mnie spotkało Ciebie nie ominie. Potrzebujesz być prawdziwym Liderem a nie Antyliderem.
Jakie są Wasze marzenia? (związane z NSP, ale nie tylko)
Naszym najbliższym marzeniem jest przede wszystkim rozwój naszych partnerów biznesowych i pomoc w osiągnięciu ich planów. Potwierdzenie naszego statusu Dyrektora statusem Dyrektora u naszych partnerów to nasz najważniejszy cel w pracy.
Ale nie tylko biznes zaprzątuje nasze myśli. Naszym marzeniem, które powoli zaczyna się spełniać, jest życie dla siebie. To niesamowite, czego tu doświadczamy w Nature’s Sunshine. Pragniemy podróżować w życiu z naszymi dziećmi. Już zaczęliśmy kwalifikować się do takich nagród, które umożliwiają nam wspólne wyjazdy. Cieszymy się, widząc, jak nasze dzieci patrzą na nas z podziwem.
Kolejne marzenie to w końcu ukończyć remont domu, to tak na najbliższą przyszłość. A kolejne pragnienia już powstają, wiemy już, że dzięki NSP można zrealizować wiele ♡
Chcemy również wyjeżdżać z naszymi partnerami biznesowymi – ludźmi, z którymi dzielimy tę samą pasję i którzy stali się naszymi bliskimi przyjaciółmi. To właśnie z nimi pragniemy spędzać czas, budować relacje i razem cieszyć się owocami naszej pracy.
Nasze marzenia wykraczają więc poza sam biznes. Chcemy żyć pełnią życia, podróżować, spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Nature’s Sunshine dało nam narzędzia, by to wszystko osiągnąć. Teraz, krok po kroku, realizujemy te marzenia, czerpiąc radość nie tylko z sukcesów zawodowych, ale przede wszystkim z możliwości budowania życia, o jakim zawsze marzyliśmy.

Co byście poradzili osobom na początku ścieżki w NSP?
Najważniejsza rada, jaką mamy dla nowych osób, to przede wszystkim pokora. Bądźmy otwarci na nowe możliwości i otwarci na to aby nauczyć się nowych rzeczy oraz tego aby przestać się „znać”. Często spotykamy ludzi, którzy mówią ” Słuchaj, ja już wszystko wiem” – Jakbyś wszystko wiedział, to żyłbyś tak jak chcesz żyć. Jeśli to życie nie układa się tak jak chcesz – obojętnie – w relacjach z dziećmi, z mężem, z żoną, ze znajomymi, z miejscem w którym mieszkasz czy pracujesz , jeżeli to nie jest takie jak chcesz to otwórz się na nowe możliwości. Zachęcamy, aby naprawdę sprawdzić ten temat dla siebie. Bo być może właśnie ta szansa, którą wam ktoś oferuje, całkowicie odmieni wasze życie.

Bywa bowiem tak, że gdy opowiadamy komuś dowcip, a ta osoba mówi „Ale ja to już słyszałam”, zapominamy, że ten sam dowcip usłyszany z ust innej osoby może znowu bawić. Podobnie jest z biznesem – nie patrzcie na niego przez pryzmat tego, co już znacie, ale dajcie mu szansę, by was zaskoczył.
Ważne jest również, abyście zaufali osobie, która was zaprasza do współpracy, nawet jeśli wy sami jeszcze w siebie nie wierzycie. Wiemy bowiem, że jedno z najwspanialszych zjawisk na tej Ziemi występuje wtedy, gdy jedna osoba wierzy w drugą, zanim ta druga sama w siebie uwierzy. I to właśnie za wspaniałych mentorów, którzy dostrzegli nasz potencjał i w nas uwierzyli, jesteśmy ogromnie wdzięczni.
Na zakończenie pragniemy przekazać, że z nami możesz wygrać, dużo wygrać albo bardzo dużo wygrać, wybierz co wolisz. Kochamy Was, wierzymy w Was. Do zobaczenia na plażach świata.
