Dyrektorzy Asystenci Marta i Artur Sakowscy

Jak wyglądało Wasze życie przed NSP?

Artur:
W Nature’s Sunshine jesteśmy od lutego 2020. Zapisałem się do sklepu jako klient. Potrzebowałem balsam Tei-Fu do pracy w gabinecie ponieważ zawodowo zajmuję się terapią manualną i zabiegami masażu w jednostkach chorobowych kręgosłupa i aparatu ruchu.

Przed NSP przebywaliśmy na stałe z żoną i dziećmi w Skandynawii. Nie było to moje miejsce na ziemi, chciałem mieszkać w Polsce. Marta miała inne zdanie. Mieszkaliśmy w spokojnej i bezpiecznej dzielnicy, na łonie natury tuż obok lasu ze ścieżkami rowerowymi i trasami pieszymi. Marta zawsze ceniła sobie spokój, czas wolny, rekreacje w terenie. Miała stałe godziny pracy i jej zdaniem dobry komfort życia. Nie chciała tego zmieniać. Ale też tęskniła za ojczyzną, za rodziną i przyjaciółmi. Gdy przylatywaliśmy do Polski szczególnie latem na wakacje potrafiła zatrzymać się na platformie lotniczej i stać gdy wszyscy inni pędzili do wyjścia. Kiedyś zapytałem „ O co chodzi, co tak stoisz ? Odpowiedziała : „Cieszę się tym zapachem. Nie czujesz? To zapach polskiego lata”. Uśmiechnęła się i ruszyła przed siebie. Sytuacja się powtarzała. Później już nie pytałem. Rozumiałem. Ona tęskniła tak samo jak ja. Każdy, kto opuścił swój kraj z przyczyn ekonomicznych, społecznych bądź innych i wraca do siebie wie o czym mówię.

Przed wybuchem pandemii COVID19 podjęliśmy decyzję o powrocie na stałe do Polski. Wtedy była to nasza wspólna decyzja. Tęsknota wygrała. Ja wiedziałem, że sobie poradzimy i obiecałem Marcie, że będzie żyła godnie. Pamiętam jak moja teściowa zapytała: „ Artur tu macie dobrze, co Ty będziesz w tej Polsce robił „Nie zastanawiając się wcale rzekłem: „Mamo ja będę zarabiał pieniądze gdy będę spał”. Moja teściowa to wyjątkowa kobieta, bardzo wyrozumiała, pomocna i serdeczna. To człowiek, który wierzy w ludzi, wzmacnia talenty i wspiera w działaniu. Ale wtedy spojrzała się na mnie z ironią i więcej nie poruszała tematu naszej przyszłości. Po 7 latach życia za granicą, pierwszy wróciłem ja, a po kilku miesiącach moja rodzina. Zaczęliśmy nowy etap w naszym życiu. Weszliśmy na drogę nieświadomego podążania ku wolności i niezależności razem z Nature’s Sunshine.

Jakie były Wasze początki w Nature’s Sunshine? Jakie było Wasze pierwsze wrażenie?

Marta:
Nasze początki z Nature’s Sunshine to mój powrót na stałe do Polski. Wróciłam z dziećmi w marcu 2020. Byliśmy objęci
14-dniową restrykcyjną kwarantanną. Kilka razy dziennie byłyśmy z dziewczynkami kontrolowane przez służby policyjne i sanitarne, czy przebywamy w wyznaczonym miejscu i nie mamy kontaktu z innymi osobami. Było to według tamtejszych państwowych wytycznych kluczowe w celu nie rozprzestrzeniania się wirusa COVID19. Następnego dnia po powrocie Artur przywiózł nam produkty spożywcze, higieniczne i całą siatkę suplementów diety. Zakupy zostawił przy drzwiach, nie mógł wejść do środka. Odebrał przygotowany przez Karolinkę rysunek rodziny- miała wtedy 3,5 roczku. Klara – nasza druga córeczka, miała 1,8 roczku znała tylko kilka słów. Na widok Artura słyszałam tylko „tata, tata, tata”. Nie mogłyśmy przytulić się z Arturem. Patrzyłyśmy na niego z okna. Wysłał nam buziaka, zobaczył rysunek, pomachał i szybko odszedł. Widziałam jego wzruszenie. Wtedy płakaliśmy wszyscy. Dzieci za tatą, tata za nami, a ja w bezradności z całej tej sytuacji. Całe szczęście byłyśmy już w Polsce, czułam się tu bezpieczniej i widziałam, że za 13 dni będzie już lepiej. Byłyśmy w kontakcie telefonicznym z Arturem. Zapytałam co to za inne suplementy diety. Były to: cynk ALT, super omega, witamina D3, chlorofil i chyba liść oliwny. Dotychczas stosowaliśmy witaminy i minerały innej marki. Powiedział, że są to bardzo dobre naturalne suplementy diety i kazał nam wszystko brać. Brałam wszystko poza chlorofilem. Był to dla mnie jakiś dziwny zgniło zielony płyn i to jeszcze w plastikowej butelce. Miałam mieszane uczucia. Wstrzymałam się od tego specyfiku. Dziś jest to nasz ulubiony napój. Jak mawia mój szwagier Artur „Chlorofil – to napój życia.”

O Nature’s Sunshine nie wiedzieliśmy nic. Odczucia przychodziły stopniowo. Najpierw odkrywaliśmy suplementy diety, ich działanie i możliwe zastosowanie. Ja na początku podważałam nutraceutyczne działanie produktów ponieważ w katalogach brakowało objaśnień na temat naturalnego pochodzenia konserwantów. Z biegiem miesięcy uzyskałam fachowe informacje na temat naturalnych substancji konserwujących stosowanych w preparatach NSP. A rzeczywisty obraz firmy zobaczyłam na pierwszym naszym wydarzeniu w Rucianem Nida, na które zabrał nas mąż. Tam zaczęła się nasza przygoda z Nature’s Sunshine na poważnie.

Dlaczego zdecydowaliście się na NSP?

Artur:
Wysoka jakość i skuteczność działania nutraceutyków NSP wpłynęła na zmianę marki stosowanych suplementów diety. Z firmy X i Y szybko przeszliśmy wyłącznie na NSP.
Na starcie mieliśmy wyłącznie świadomość konsumencką i podobała nam się forma polityki lojalnościowej dedykowana dla klientów. W żadnej firmie jako stały klient nie otrzymywaliśmy oszczędności dla gospodarstwa domowego. Na starcie dla Klienta VIP cena niższa, prowizje zakupowe, promocje produktowe i możliwość posiadania nutraceutyków za 10% wartości. Jak tu nie lubić NSP.

Produkty zarekomendował mi mój kolega Karol Zyra. Wspominał o projekcie finansowym, o możliwości rozwoju i pracy w Nature’s Sunshine. Na tamten moment pracy miałem bardzo dużo, odpoczynku wcale, a snu niewiele. Mogę wręcz powiedzieć, że nie wyrabiałem na zakrętach. Własna działalność gospodarcza, dodatkowa praca na etacie, budowa domu.

Nie lubię rzucać słów na wiatr. Obiecałem Marcie, że nie będzie żałowała powrotu do Polski. Wiedziałem, że to mój czas na stworzenie nam godnych warunków do życia. Na tamten moment nie było mowy jeszcze o dodatkowej pracy. Ale Karol pokazał mi produkty, zobaczyłem balsam do masażu Tai – Fu. Ten produkt był mi znany z pracy w Norwegii. Znałem jego działanie. Wiedziałem, że będę go potrzebował. Zarejestrowałem się na balsam Tai-Fu, później doszły inne suplementy diety. Silne przekonanie do produktu wpłynęło na silną rekomendację w rodzinie, wśród przyjaciół i znajomych oraz w pracy w gabinecie.

Pewnego dnia dostałem telefon od nieznajomej kobiety. Ciepły miły głos, przedstawiła się jako Elżbieta Milkiewicz, powiedziała czym się zajmuje i od koga ma kontakt do mnie. Usłyszałem kilka miłych słów o sobie, podobno tak przedstawił mnie Karol. Ela wiedziała co robię zawodowo i zaprosiła mnie do Przasnysza na spotkanie zdrowotne z lekarzem Arkadim Bibikov. Zaznaczyła, że będzie to ciekawe spotkanie z ważną osobistością z branży zdrowia. Dodała, że byłoby miło się spotkać i poznać na żywo.

Kolejny powód dla którego jesteśmy w NSP to ludzie i relacje, które nas z nimi łączą. Elżbietę obdarzyłem sympatią i zaufaniem na starcie, gdy poznaliśmy się na spotkaniu w Przasnyszu. Ta osoba pokazała mi inny filar na którym opiera się NSP. Zobaczyłem, że to tutaj mogę zrealizować swoją wizję na życie jaką jest wolność finansowa 🙂 Dziękuję Ci Elu, że przytuliłaś mnie do tego biznesu.

Jakie były Wasze pierwsze sukcesy?

Artur:
Na pierwszym spotkaniu liderskim, które było organizowane w Przasnyszu poznałem wtedy jeszcze Dyrektora Asystenta Mariana Pietkiewicza z żoną Pelagią. Wtedy uzyskałem awans na Lidera z obrotem 1500 PG w czwartym miesiącu i kwalifikowałem się na bezpłatne szkolenie „Lideriadę”. Wyjazd ten został przełożony na maj ze względu na ograniczenia związane z pandemią. Kiedy Marian dowiedział się, że planuję zabrać żonę i dzieci powiedział, że nie ma takiej możliwości. Powiedziałem, że bez rodziny nie jadę. Zapytałem co mogę zrobić, aby jechać na taki wyjazd z rodziną za pieniądze dyrektora. Marian pomyślał i rzekł: „Jeśli przed zjazdem zrobisz podwójną kwalifikację, uzyskasz Lidera konsultanta z obrotem o 50 % wyższym, wyjazd zostanie opłacony Tobie i Twojej rodzinie”. Nie wiedziałem co robię i co oznacza dla mnie ten zakład. Przybiłem piątkę i przyjąłem wyzwanie. Dopiero później dowiedziałem się szczegółów od Elżbiety. Wiedziałem, że potrzebuję stanąć na wysokości zadania. I wtedy zaczęła się jazda bez trzymanki. Potrzebowałem znaleźć 3 osoby do współpracy i czas żeby im pomóc. Nie było łatwo, ale było warto. Marta momentami nie chciała ze mną rozmawiać. Była zła, że po powrocie do Polski nie ma nas w ogóle dla siebie. Żyję tylko pracą i jeszcze wymyśliłem sobie jakiś biznes NSP. Nie tłumaczyłem za dużo, prosiłem o wytrwałość i wsparcie. Obiecałem majowy wyjazd na wakacje – 4 dni urlopu na Mazurach.

Kiedy wiesz w jakim kierunku podążasz i wiesz po co to robisz jest Ci łatwiej. Idziesz po swoje. Kiedy dostaniesz instrukcję, plan działania – zadania realizujesz skuteczniej i szybciej.

Mój pierwszy sukces to właśnie wygrany zakład z obecnym CRD Marianem Pietkiewiczem. Całą rodziną byliśmy jeszcze wtedy na 4 dniowym zjeździe liderskim w Rucianem Nida. Nie oczekiwałem od Marty uczestnictwa w szkoleniach zabrałem ją przecież na wakacje. Powiedziałem, że będę każdego dnia na sali tylko kilka godzin, a później mamy czas wolny. Coś bardzo Martę urzekło ponieważ kiedy weszła na salę nie miała ochoty już wyjść. Razem z dziećmi uczestniczyliśmy w szkoleniach i rekreacji.

Marta :
Tak niewątpliwie to pierwszy sukces Artura. Jeżeli chodzi o mnie to mój pierwszy sukces stał się naszym wspólnym sukcesem. Przez pierwsze 3 lata bardziej wspierałam Artura. Pomagałam w organizacji różnych przedsięwzięć związanych z promocją NSP lokalnie, świadomie rekomendowałam produkty, ale biznesowo stałam obok. Lubiłam zjazdy firmowe i to właśnie tam osłuchiwałam się z ideą marketingu sieciowego i możliwościami jakie on daje.

Decyzja do działania została podjęta rok temu na Akademii Dyrektorskiej w Czarnogórze. Pojechaliśmy na ten zjazd na pozycji Lidera Menedżera, ale ja mentalnie byłam na pozycji Lidera. Co takiego wydarzyło się, że w dniu wyjazdu czułam się jak Dyrektor Nature’s Sunshine. Każdego z osobna zachęcam do pracy, aby móc korzystać z takich wyjazdów. To nie było zwykłe szkolenie, czy zwykły wyjazd na wycieczkę. Panowała tam wyjątkowa atmosfera. Wykłady każdego prelegenta rozbudziły moje myślenie i stały się bodźcem do działania. Ale najbardziej dziękuję Dyrektor konsultant Svajone Karalukiene, która przypominała mi o potędze marzeń. Nie zostawiłam ich w głowie, ale przelałam na papier. Dziękuję również CRD Marianowi Pietkiewicz, który okazał mi dużo wyrozumiałości i pomógł zrobić biznesplan. Mi pozostało działać i żyć wizją, którą na tym zjeździe zaszczepił mi Dyrektor Menadżer Karol Stemplewski, aby mieć życie na własność.
Na tegoroczną Akademię Dyrektorską pojechaliśmy w roli Dyrektorów Asystentów. To jest mój-nasz pierwszy sukces 🙂

Czy były jakieś porażki, zwątpienia? Jak sobie z nimi radziliście?

Artur:
Porażki i zwątpienia. Hmmm były, są i będą. Kiedy człowiek mówi „nie” dziękuję, kiedy partner w drodze do swojego sukcesu, mówi wiesz to chyba nie moje, przestaje działać i rezygnuję. Nie są to fajne doświadczenia, ale bywają. Kiedyś bardzo mnie to dotykało. Zastanawiałem się wtedy gdzie zrobiłem błąd, analizowałem dlaczego. W sobie trzymałem negatywne doświadczenia. Dziś podchodzę do tego inaczej. Na każde 10 x „nie” będzie 1 x „tak”. Na każde zatrzymanie, zwątpienie bądź rezygnację partnera reaguję dialogiem. Jeśli są to sprawy, na które mam wpływ służę wsparciem i pomocą. Jeśli jednak przyczyną zwątpienia, bądź zatrzymania się partnera są okoliczności zewnętrzne, na które nie mam wpływu, jestem wsparciem, daję zrozumienie, ale koncentruję się w pracy z osobami, które mnie potrzebują w działaniu. Nauczyłem się konsultować porażki z mentorem. W tym biznesie nieustannie ewoluujemy. Coś co dawniej było porażką dziś jest nowym doświadczeniem i lekcją na przyszłość. O zwątpieniu nie ma nawet mowy, bo mamy postawę i wiemy w którym kierunku podążamy.

Jakie były kluczowe osoby na Waszej drodze do sukcesu? Kluczowe momenty, zwroty akcji?

Artur:
Na starcie naszej współpracy z Nature’s Sunshine osobami, którym zawdzięczamy pierwsze stawiane kroki w tym biznesie są przede wszystkim nasz nadsponsor, czyli obecna Dyrektor Konsultant Elżbieta Milkiewicz oraz nasz mentor CRD Marian Pietkiewicz.

Jesteśmy z Martą w bardzo silnej strukturze, mamy nad sobą kilka pozycji dyrektorskich. Każdy z osobna wniósł swoją cegiełkę w nasz rozwój w branży. Dziękujemy z tego miejsca Dyrektor Konsultant Urszuli Samsel, Dyrektor Menadżer Anecie Salwin, Dyrektorom Menadżerom Beacie i Wojciechowi Ewertowskim oraz naszym nadsponsorom Liderom Menadżerom Karolowi Zyra oraz Edycie i Arturowi Olszewskim.

Był taki dzień, który bardzo pamiętamy. Dla nas był to moment, gdzie poczuliśmy, że potrzebujemy jako ludzie młodzi i świadomi kryzysu zdrowotnego w Polsce coś zmieniać. Zapragnęliśmy lokalnie rozbudzać społeczeństwo na temat potrzeby suplementacji, mądrej i bezpiecznej. W drodze powrotnej z Warszawy z Konferencji Letniej 2021 zrodził się pomysł organizacji mini konferencji zdrowia w naszym Baranowie. Wykonałem telefon do ówczesnego Dyrektora Menadżera Mariana Pietkiewicza i podzieliłem się naszym pomysłem. Marian słyszał nasz entuzjazm i pozytywne nastawienie. Zapytał kiedy i jak zamierzamy to zrobić. Zachęcił do konsultacji z osobami w całej linii rekomendacji z prośbą o wsparcie merytoryczne. Dał nam zielone światło, pomógł zaplanować agendę merytorycznie, wyznaczył prelegentów. Te wydarzenie otworzyło drogę do następnych, które trwają do dzisiaj.

Mówiąc o kluczowych osobach teraz chcielibyśmy zejść w dół do naszej struktury. Pierwsze osoby, które podały nam rękę do współpracy to moi rodzice Liderzy Konsultanci Agnieszka i Andrzej Sakowscy. Doceniamy ich zaangażowanie i działanie. Kolejno poznawaliśmy osoby, które zaufały nam, zapragnęły też poznać firmę, produkty i rozwiązania finansowe. Jesteśmy dumni z każdego waszego sukcesu: Konin- Ostrołęka- Łomża- Lublin- Warszawa bravo! Dziękujemy – wasze sukcesy przyczyniają się do naszych sukcesów 🙂

W tym roku po raz pierwszy mamy nadzieję, że nie ostatni gościli u nas CRD Basia i Marek Wierbiłowicz na szkoleniu biznesowym. Było to dla naszego zespołu i dla nas samych bardzo motywujące spotkanie.

Droga do sukcesu byłaby wolniejsza i trudniejsza, gdyby nie pomoc teściów i rodziców w opiece i poświęceniu czasu dla naszych córeczek, gdy organizujemy wydarzenia, wyjeżdżamy na spotkania czy zjazdy firmowe. Dziękujemy Wam !

Jakie są Wasze najlepsze wspomnienia z NSP?

Marta :
Z Nature’s Sunshine jesteśmy dopiero 4 lata, a już stało się naszym stylem życia i codziennością. Żyjemy inaczej, ale jesteśmy z tym szczęśliwi. Poznajemy nowych ludzi, wymieniamy się doświadczeniami, żyjemy z wydarzenia na wydarzenie.

Ostatnią największą niespodzianką i zaszczytem było wyróżnienie nas jako wschodzące gwiazdy sprzedaży bezpośredniej Nature’s Sunshine. Braliśmy udział w Gali 30-lecia PSSB (Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej). Na tym wydarzeniu uświadomiliśmy sobie jak poważnego partnera mamy za sobą. Firma Nature’s Sunshine jest bezkonkurencyjna zarówno w ujęciu ceny do produktu, jakości tego produktu, jak również wyjątkowego planu marketingowego. To właśnie u nas w firmie mamy osoby, które osiągnęły najwyższe pozycje w planie marketingowym. Daje nam to przekonanie, autentyczność i wiarę, że jest to do zrobienia.

Jakie są Wasze marzenia?

Naszym marzeniem jest, aby osoby w naszych zespołach nie bały się marzyć. Uczymy marzyć i podejmować działanie w kierunku realizacji tych marzeń. Drzwi na świat otwierają się tym, którzy mają marzenia. Jesteśmy optymistycznie nastawieni do życia i wiemy, że skoro nasze marzenia się spełniają, każdej jednej osoby, też się spełnią. Ważne, aby je miała i wytrwale do nich podążała 🙂

Co byście poradzili osobom na początku ścieżki w NSP?

Nature’s Sunshine to nasz pierwszy MLM. Pierwsze działania były bardzo amatorskie. Zorientowaliśmy się, że potrzebujemy uczyć się od najlepszych. Zaczęliśmy podążać śladami profesjonalistów. Mamy w firmie dwie pary CRD Basię i Marka Wierbiłowicz oraz Pelagię i Mariana Pietkiewicz. Ludzi, którzy stworzyli dla nas gotowy schemat nauki i pracy. Mamy sprawdzony system, który działa. Nie opłaca się robić po swojemu. Wydłużamy tylko czas na realizację zamierzonego celu. W tym roku CRD Pelagia i Marian Pietkiewicz otworzyli dla swoich partnerów i uczniów 7 -letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu pod hasłem „Kuźnia marzeń”. Każdej osobie, która pragnie dokonać zmiany w swoim życiu na lepsze rekomendujemy przyłączenie się do kształcenia i rozwijania tą drogą.

Jest to gotowa droga do sukcesu. Jednak, aby dojść do wyznaczonego sobie celu – potrzebujemy działać. Warto działać mając na celu pomoc drugiemu człowiekowi. Warto budować ten biznes z entuzjazmem i zaangażowaniem konsekwentnie realizując wyznaczone działania. Warto mieć swoje dlaczego? Warto mieć swoją wizję gdzie chciałbyś/chciałabyś być za 5-7 lat z firmą Nature’s Sunshine. Jeśli czytasz tę historię to znak, że szansa puka do twych drzwi, pytanie czy z niej skorzystasz? My zaufaliśmy i dziś cieszymy się życiem i możliwościami jaki nam daje 😊