Dyrektorzy Konsultanci Patrycja i Krzysztof Kaliszewscy

Minął niespełna rok od naszego ostatniego wywiadu. Jak oceniacie ten czas w kontekście Waszej drogi w NSP? Co zmieniło się w Waszym życiu zawodowym i prywatnym?

Patrycja: Myślę, że był to czas nie tylko dynamicznych zmian, ale także okres wartościowania. Wiele rzeczy zaczęliśmy sobie układać zarówno na płaszczyźnie zawodowej/biznesowej jak i prywatnej. Okres 12 miesięcy od podjęcia decyzji o „wejściu” biznesowo do Nature’s Sunshine do awansu na Dyrektora Asystenta był okresem bardzo intensywnej pracy nad sobą, nad samodyscypliną, pokusami oraz rezygnacją z wielu rzeczy, których bardzo nam w tamtym czasie brakowało. Pęd w jakim żyliśmy przez rok nie był spełnieniem naszych marzeń, ale był potrzebny, aby złapać stabilizację, więc potraktowaliśmy go jako cenę, którą należało zapłacić za sukces. Obiecaliśmy sobie, że po osiągnięciu rangi Dyrektora kolejne miesiące będą spokojne, bezstresowe i w tzw. stylu „slow life”.

Niedługo po awansie potrzebowaliśmy złapać oddech, który trwał około 3 miesiące. Był to okres regeneracji w każdym możliwym aspekcie. Doszliśmy do wniosku, że nie chcemy już tak pędzić, że chcemy iść stabilnym, pewnym krokiem na długi dystans. Jednak tak szybko, jak obiecaliśmy sobie, że będziemy pracować na tzw. absolutne minimum (kiedy to maksimum miało być skoncentrowane na życiu rodzinnym), tak szybko okazało się, że nasi Liderzy rozbudzili w sobie nowe, znacznie większe marzenia 😉

Efekt był taki, że to właśnie oni, nasz zespół, wyrwał nas z tego letargu. Nie ukrywam, że wspomniany okres 3 miesięcy był moim pierwszym poważnym kryzysem w NSP. Z jednej strony gdzieś tam podświadomie chciałam czegoś więcej, a z drugiej strony pojawiał się w mojej głowie głos, który dręczył mnie pytaniem: „po co ci więcej?”. Gdyby nie mój zespół, który ciągle motywował mnie do pracy, gdyby nie moi Liderzy dzwoniący z pytaniem „kiedy się widzimy Patka?”, pewnie siedziałabym sobie tak do dzisiaj.
Analizując ten okres stagnacji, zauważyłam ciekawą rzecz. W momencie, kiedy ja postanowiłam „iść na urlop” mój zespół stanął na wysokości zadania. Liderzy nawzajem zaczęli się motywować, pozytywnie się nakręcać oraz pomagać sobie i swoim zespołom. Było to dla mnie tak niesamowite uczucie, że aż serce rosło. To właśnie był przełomowy moment w mojej karierze zawodowej. Postanowiłam, że będę z moim zespołem na 100%. Ile razy będą mnie potrzebować, tyle razy ja będę dla nich. Decyzja ta wiązała się z podjęciem przeze mnie i Krzysztofa radykalnych kroków. Ograniczyłam pracę w swoim gabinecie do absolutnego minimum, a Krzysztof zrezygnował z etatu, aby pomóc w Biomedzie. W ten sposób mogliśmy jeszcze mocniej zaangażować się w pracę w Nature’s Sunshine, nie poświęcając jeszcze większej ilości swojego czasu wolnego.

Krzysztof: Po awansie na DA potrzebowaliśmy troszeczkę zwolnić, daliśmy sobie 3 miesiące urlopu, nie pracowaliśmy intensywnie. Potrzebowaliśmy naładować baterie przed kolejną podróżą po awans, w tym czasie cieszyliśmy się sobą i czasem wolnym, sporo podróżowaliśmy i zwiedzaliśmy, byliśmy na Sardynii i w Turcji.
Co zmieniło się w naszym życiu? przede wszystkim poczuliśmy stabilność i bezpieczeństwo, ale również mieliśmy więcej czasu wolnego. Ja zrezygnowałem z pracy na etacie by mieć więcej czasu dla rodziny i firmy. To była niełatwa, ale z perspektywy czasu bardzo ważna decyzja. Dzięki temu teraz mogę skupić się na rozwoju i pomocy dla naszych partnerów.

Jaki był klucz do tak szybkiego awansu na kolejny status? Jakie działania lub podejście miały największy wpływ na ten sukces?

Patrycja: Uważam, że kluczem do tak szybkiego awansu była dobrze przemyślana strategia pracy, niesamowite zgranie, mobilizacja i zaangażowanie naszego zespołu. Uważam, że nasz sukces to sukces wszystkich naszych Liderów, naszych zespołów i klientów oraz systemu, który stworzył Marian i Pelagia Pietkiewicz w swoim Uniwersytecie Biznesu i Sukcesu. Mamy ogromne szczęście pracować z ludźmi, którzy nam ufają i nie wymyślają własnych metod pracy. Wszyscy w naszym zespole pracują w taki sam sposób, dzięki temu są w stanie tak pięknie się wspierać i motywować, bo każdy rozumie przez co inna osoba przechodzi i z jakimi trudnościami się mierzy. Dwa lata temu, kiedy podjęliśmy decyzję o pracy w NSP powiedziałam (a nawet zapisałam), że moim marzeniem jest stworzyć zespół, który będzie jednością silną jak skała, który będzie wzajemnie sobie pomagał i w którym będzie wzajemne zrozumienie i szacunek, bo wiem, że tylko wewnętrzna siła jest w stanie doprowadzić każdego z nas do wyznaczonego celu.

Razem z Krzysztofem stawiamy na wartości i tego też uczymy na naszych Akademiach, na których rozmawiamy również o trudnościach (bo przecież każdego z nas one spotykają i nie ma co udawać, że tak nie jest), wspólnie szukamy rozwiązań i możliwości. W ten sposób umacniamy się wzajemnie i doskonalimy techniki codziennej pracy.
Poza wartościami, tak jak już wcześniej wspomniałam: strategia i system. Strategię obieramy indywidualnie do każdego z naszych Liderów w zależności od jego potrzeb i możliwości, a każda strategia z kolei oparta jest na systemie, który jest głównym mianownikiem naszej pracy. 7 letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu Peli i Mariana Pietkiewicz uczy nas bowiem, w jaki sposób planować pracę, co robić na poszczególnych poziomach, jakie dalsze kroki podjąć, aby iść do celu oraz uczy prosperity. Kiedy pozbieramy wszystko w całość mamy gotową receptę na sukces.

Krzysztof: Kluczem przede wszystkim był system w oparciu, o który pracowaliśmy i pracujemy nadal, są to lideriady na które co 3 miesiące zabieraliśmy co raz to więcej osób aż doszliśmy do prawie 80. Książki rozwojowe, które dawały nam za każdym razem odpowiedzi na nasze pytania lub trudności, które nas spotykały. Przede wszystkim wizja i cel, jeśli wiesz, dokąd zmierzasz staną na twojej drodze odpowiednie osoby, które wskażą ci drogę lub poradzą dobrym słowem. Spotkania, bez spotkań nie da się tutaj rozwinąć. Uświadomiliśmy sobie to już na samym początku współpracy, minimum 5 spotkań tygodniowo. Marzenia i cele, to kolejny klucz do sukcesu, potrzebujesz napisać je na kartce i najlepiej wywiesić w widocznym miejscu, dziś śmiało mogę powiedzieć, że to działa, ale tak nie było 2 lata temu, gdy Marian przyjechał do nas by zaplanować naszą drogę. Zaczęliśmy pisać marzenia i cele, popatrzyliśmy na niego z Patrycją jak na szalonego. W marcu nie mając nikogo do współpracy powiedział nam „piszcie, że na konferencji letniej odbieracie LK a wasi liderzy są z wami”, nie wierzyliśmy w to ale zapisaliśmy, ku naszemu zdziwieniu w lipcu faktycznie tak było, pojechaliśmy w 9 osób na naszą pierwszą konferencję, a nasi liderzy i partnerzy którzy są teraz naszymi przyjaciółmi byli tam razem z nami. To jest niesamowita siła marzeń.

Czy było coś, co Was szczególnie zaskoczyło w trakcie tego intensywnego okresu rozwoju?

Patrycja: Pewnie, że tak! Wiele rzeczy nas zaskakiwało i wiele rzeczy nas zaskakuje do dziś. Głównie to jak odkrywamy sami siebie poznając nasze słabe i mocne strony. Ja sama poznałam siebie zupełnie od innej strony. Odkryłam w sobie wiele cech, o których istnieniu nie miałam pojęcia, jak choćby samozaparcie, ogromna dyscyplina, odwaga i pokora, które okazały się być atrybutami, jakie w sobie odkryłam. Dawniej uważałam się za szarą myszkę, bałam się kontaktu z ludźmi, nie lubiłam, jak zwracano na mnie uwagę, a nawet (to akurat odkrył Krzysztof) nie potrafiłam przyjmować komplementów, które wprowadzały mnie w zakłopotanie. Praca w Nature’s zmieniła mnie i to bardzo! Nigdy wcześniej nie doświadczyłam tak szybkiego samorozwoju jak tutaj, przez te 18 miesięcy.

Nigdy w życiu nie pomyślałam, że kiedykolwiek mogłabym stanąć na scenie i przemawiać do ludzi. Nie widziałam w sobie także cech lidera, nauczyciela czy mentora.
Myślę też, że dzięki pracy w NSP wraz z Krzysztofem nauczyliśmy się budować relację partnerską opartą na zupełnie innych wartościach, niż miało to miejsce w naszych poprzednich związkach. Tutaj potrzebowaliśmy stać się bardzo elastyczni, tolerancyjni i nadzwyczaj zgrani, bo nasza doba była wyliczona co do minuty.

Co ciekawe, zaskoczyło nas też w dużej mierze to, że większość ludzi ma dokładnie te same dylematy, kompleksy i wątpliwości- dokładnie takie jakie my sami mieliśmy. Niemal każdy na samym początku zmaga się sam ze sobą, bojąc się podjąć decyzję o współpracy. Często wynika to z braku wiary w siebie, we własne siły, możliwości i umiejętności. Kiedy rozmawiałam z moim zespołem często padało: „Patrycja, ale ja? Ja przecież nie umiem tego robić”. „Ja nie mam ani wiedzy, ani doświadczenia”. „Ja się do tego nie nadaję…” eh…brzmiało bardzo znajomo i to jeszcze jak!
Przez obraz, który zakodowaliśmy o sobie samych często już w dzieciństwie, np. słysząc, że jesteśmy „niewystraczający”, „głupi”, „nie tacy jak trzeba”, podcinaliśmy sobie skrzydła na całe życie wierząc, przez tak wiele lat, że tacy właśnie jesteśmy… Przez takie właśnie „kody” wielu naszych Liderów nie zaczęło od razu współpracy, potrzebowali czasu, aby odkryć siebie na nowo, aby odkryć w sobie siłę, aby poznać się od strony, której nigdy nie znali, bo pozostawała przykryta wieloma fałszywymi kodami. Jestem ogromnie dumna z tego, że coraz więcej ludzi w naszym zespole zaczyna widzieć siebie przez inny pryzmat, ten właściwy pryzmat! Uważam to za największy sukces, jaki osiągnęliśmy w Nature’s Sunshine, bo wiem, że pomoc jednej osobie nie zmieni świata, ale może zmienić świat tej jednej osoby.

Krzysztof: Tak, oczywiście. Wsparcie od całego biura, nigdy w życiu nie doświadczymy czegoś takiego pracując na etacie, myślę, że to o czym mówię zrozumie dopiero osoba, która zaangażuje się w 100% w firmę. Na każdym etapie odkąd jesteśmy w firmie, zaskakuje nas wsparcie naszych osób, również crossline-ów, każde dobre słowo usłyszane od nich podnosiło nas w chwilach zwątpienia, wyzwań, które pojawiały się na naszej drodze.

Jakie wyzwania pojawiły się na drodze do awansu na Dyrektora – Konsultanta? Jak udało się je przezwyciężyć?

Patrycja: Tak jak już wspomniałam na początku tego wywiadu, tuż po awansie na Dyrektora Asystenta zmierzyłam się ze swoim pierwszym (zapewne nie ostatnim) kryzysem. Miałam doła, całkiem sporego doła. Pojawiły się wtedy uszczypliwe komentarze i właśnie w tamtym okresie próbowano mi podciąć skrzydła. Dowiedziałam się wtedy, że „nigdy nie będę MLM’owcem, bo nie rozumiem MLM’u”, bo „nie potrafię mówić tym językiem ani nie potrafię budować MLM’u”. Wydawać by się to mogło kompletnie nieistotną kwestią. Można by pomyśleć, że w ogóle nie ma sensu zwracać uwagi na takie słowa… Pewnie by tak było, gdyby nie to, że czułam odpowiedzialność za moich ludzi, którzy mi zaufali. Zaczęłam się wtedy poważnie zastanawiać, „czy jestem właściwą osobą na właściwym miejscu?”. „Czy zawiodę swoją grupę?”. Faktycznie, jestem osobą, która w momencie podjęcia decyzji o współpracy z Nature’s Sunshine nie miała bladego pojęcia o systemie w jakim miałam za chwilę się poruszać. Ba! za chwilę miałam uczyć kolejne osoby tego właśnie systemu. Jak tu uczyć innych, skoro sama nie wiem nic?! Targały mną ogromne wyrzuty sumienia, że w ogóle przez ostatnie 12 miesięcy podjęłam się takiego wyzwania, ogarnął mnie strach, czy podołam, czy będę w stanie prowadzić grupę ludzi, która ma coraz większe cele. Zaczęłam bać się dalszego zaangażowania w pracę grupy i otarłam się o myśli, że może warto zrezygnować. Biłam się z takimi myślami przez 2 miesiące…

We wcześniejszym pytaniu opowiadałam o moim marzeniu, które zapisałam na samym początku: „mam zespół, który jest jednością (…)”, „(…) jest mocny jak skała”. „W moim zespole każdy pomaga sobie nawzajem”. „W moim zespole panuje wzajemne zrozumienie i szacunek”. Wymarzyłam sobie zespół marzeń, który (jak później się okazało) uratował mnie, przed podjęciem nieodpowiedniej decyzji. Nigdy wcześniej nie otrzymałam takiego ogromnego wsparcia, jak wtedy, kiedy byłam rozdarta pomiędzy: zostać, czy się wycofać. Moi liderzy nie wiedząc kompletnie co się dzieje, z jakimi dylematami się mierzę, przychodzili do mnie ze słowami: „Patka albo robimy to razem, albo nie robimy w ogóle…”. „Patka, przyjedź, potrzebujemy Cię”. Nie zapomnę tego do końca mojego życia. Były to dla mnie tak ważne słowa, poczucie, że jednak coś robimy dobrze, skoro jestem potrzebna, że mogę nieść dla innych jakąś wartość, że podniosłam się ze zdwojoną siłą i z wiarą w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny i jestem tu nie bez powodu.

Kiedy usłyszałam na konferencji zimowej hasło przewodnie na 2025 r. z ust Bryanta Yates’a „We’re all in” serce mi zadrżało, w oczach pojawiły się łzy wzruszenia… Czuję całym sercem, że wchodzimy w to razem, na całość, naszą siłą jedności zespołu.
Teraz, po pewnym czasie, wiem, że cała ta sytuacja pokazała mi, że jeszcze czasami przyjmuję czyjeś kody jako swoje… i warto nad tym pracować.
Ważne jest jednak, że moja pozorna „nieumiejętność” budowania struktur i brak doświadczenia w pracy z zespołem w systemie MLM okazały się być moją mocną stroną, bo pracowaliśmy intuicyjnie, na wartościach jakie mieliśmy w sercach, wdrażając system na tyle, na ile go rozumieliśmy… myślę, że z całkiem dobrym efektem jak na laików.
Może wraz z naszym zespołem odkryliśmy sekret, że liczy się serce, wzajemne wsparcie, motywacja oraz chęć działania, a wiedza i umiejętności przychodzą w odpowiednim czasie, bo przecież żeby była jakość, trzeba najpierw zacząć… jakoś!

Jak wygląda Wasza codzienna praca na tym etapie? Czy różni się od tego, jak pracowaliście jako Dyrektorzy – Asystenci?

Patrycja: W moim odczuciu nasza praca niewiele się różni. Dalej pracujemy zgodnie z system i przyjętą strategią. Codziennie robimy spotkania (to już weszło nam w nawyk, a poza tym przynosi nam wiele radości), cyklicznie organizujemy Akademię Zdrowia i Akademię Biznesu. Robimy spotkania liderskie, pracujemy nad samorozwojem, jeździmy na lideriady i czytamy książki. Jedyną różnicą jaką dostrzegam jest jedynie to, że czujemy, iż nie ma potrzeby już tak pędzić. Pracujemy spokojnie i mądrze, pomagając realizować cele naszych liderów. To na ten rok jest naszym priorytetem.

Krzysztof: Praca nie różni się praktycznie niczym, może poza jednym, teraz udzielamy więcej konsultacji niż wcześniej ze względu na liczną grupę. Na co dzień robimy spotkania, raz w miesiącu robimy Akademię Zdrowia w Mielcu. Teraz otworzyliśmy kolejne miasta takie jak Przeworsk, Rzeszów i Łańcut, a w planach są kolejne.
Pracujemy oczywiście u siebie w Instytucie Zdrowia Biomed, ponieważ wspieranie i pomaganie ludziom w powrocie do zdrowia sprawia nam ogromną przyjemność, ale śmiało mogę powiedzieć, że dzięki NSP mogliśmy zredukować ilość godzin i teraz zdecydowanie mniej pracujemy.
Planowanie to kolejny etap naszej pracy, potrzebujemy sami zaplanować nasze kolejne dni, kroki i awanse, ale również planujemy z naszymi partnerami, cele krótko i długo-terminowe.

Jakie cele stawiacie sobie na drodze do kolejnego awansu? Ile dajecie sobie na to czasu i jakie kroki planujecie podjąć, aby to osiągnąć?

Patrycja i Krzysztof: Głównym celem na ten rok jest umocnienie grupy, awanse naszych liderów, może nawet kolejny dyrektor w głębokości i szerokości. Zobaczymy co nam czas przyniesie. Będziemy sukcesywnie osiągać kolejne małe i te duże cele w drodze po nową pozycję. Najważniejsze jest dla nas, aby zachować stabilność, a cała reszta przyjdzie we właściwym czasie.

Czy jest coś, co zmieniliście w swojej strategii lub podejściu, co mogło przyspieszyć Wasz rozwój?

Patrycja: Myślę, że relacje i praca z ludźmi. Od samego początku skupiamy się na budowaniu tego biznesu w oparciu o prawdziwe i szczere relacje. Dbamy o to, aby nasz zespół czuł się ze sobą dobrze, aby nasi ludzie chcieli ze sobą przebywać i abyśmy się dobrze czuli w swoim towarzystwie. Nie wyobrażam sobie, że ktoś w moim zespole mógłby bać się wyrazić swoją opinię, albo drżał na myśl o przedstawieniu swojego pomysłu w obawie o hejt. Nikt z nas nie jest nieomylny. Lubimy robić grupową burzę mózgów, kiedy to każdy wrzuca swój pomysł na to, co możemy jeszcze poprawić, wdrożyć albo zmienić. U nas nie ma podziałów na bardziej i mniej równych. Nie wyobrażam sobie pracować w zespole, który ciągnie kogoś w dół. Jakich efektów wtedy mogłabym oczekiwać? Jaką motywację wtedy mielibyśmy do działania? Zadaje sobie takie pytania często, bo jeśli dla mnie coś może być niekomfortowe to jest duże prawdopodobieństwo, że dla innych również tak będzie. Żeby zespół rósł w siłę, potrzebuje odpowiedniej atmosfery, wzajemnych dobrych relacji i wspólnych celów zespołowych i personalnych (dla każdego z osobna) oraz odpowiedniego prowadzenia. Taki sposób pracy w grupie sprawdza się u nas najlepiej i mam nadzieje, że utrzymamy takie podejście aż do końca.
Krzysztof: Przestaliśmy się przejmować opinią innych ludzi, zaczęliśmy robić swoje idąc w świat z misją pomocy innym. „Nie zmienisz całego świata, ale możesz zmienić świat dla tej jednej osoby” Krzysztof Kaliszewski.
Praktyka i ilość wykonanych spotkań pomogła mi prowadzić skuteczne i owocne spotkania, przez co mogłem zastąpić Patrycję wtedy, kiedy ona potrzebowała odpocząć. Nasz rozwój przyśpieszyły odpowiednio podjęte decyzje w naszym życiu, ale również zmiana myślenia, zmiana sposobu wysławiania się i przewartościowanie wielu spraw oraz pełna koncentracja na tym konkretnym celu, który chcieliśmy osiągnąć.

Jaką rolę odegrał zespół i współpraca z nim w osiągnięciu tego sukcesu?

Patrycja i Krzysztof: Nie ma co ukrywać, NAJWIĘKSZĄ! Awans na Dyrektora Konsultanta, tak samo jak na każdy wcześniejszy poziom, to praca zespołowa. Nic byśmy nie osiągnęli, gdyby nie ludzie, którzy nam zaufali i podali rękę. To dzięki nim jesteśmy w tym miejscu. Nasz zespół jest dla nas motorem napędowym. To dzięki nim i dla nich tu jesteśmy i będziemy nadal wytrwale ich wspierać i motywować, aby osiągnęli to, o czym marzą. To niesamowite, że grupa zupełnie obcych sobie ludzi, zaangażowała się w jeden projekt, stworzyła tak piękne przyjacielskie relacje. Dzięki Nature’s Sunshine poznaliśmy ludzi, bez których nie chcemy sobie nawet wyobrażać naszego życia. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich, którym chcielibyśmy podziękować i okazać wdzięczność, więc wymienimy ich tylko strukturami. Karolina i Wojtek Krupa, Weronika i Grzegorz Olszańscy, Agata Zybała, Małgorzata Markowska, Natalia i Marek Niedziałek, Marika Wieszczek, Sylwia Sułyk, Agnieszka Czebiera, Wiesława Ząbek, Justyna Sroczyk, Magdalena Koza, Anna Ciejka, Magda i Krzysztof Zielińscy, Ania Boroń, Renata Węgrzyn, Paweł Maduzia, Agnieszka i Zbyszek Cieślak, dziękujemy za to, że jesteście z nami, za to, że nam zaufaliście i za to, że wspólnie możemy budować piękne rzeczy.

Zespół to nie tylko nasza grupa, to przede wszystkim ludzie, od których wszystko się zaczęło:

  • Marian Pietkiewicz, dziękujemy, że cierpliwie uczyłeś nas stawiać pierwsze kroki w Nature’s Sunshine, że uczysz nas sposobu myślenia i pracy oraz tego jak stawać się lepszą wersją siebie. Jesteśmy wdzięczni za wiedzę, którą nam przekazujesz każdego dnia oraz za 7 letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu, na którym mamy możliwość uczyć się skutecznych technik budowania marketingu wielopoziomowego. Dziękujemy za Twoją cierpliwość, wyrozumiałość, wsparcie na każdym etapie naszej drogi oraz za to, że wybrałeś nas na swoich uczniów.
  • Pelagia Pietkiewicz, kobieta o złotym sercu, dla której relacje z drugim człowiekiem są sprawą najważniejszą. Dziękujemy Pelu, że pokazałaś nam siebie od tej najpiękniejszej najwrażliwszej strony- Twojego serducha. Pokazujesz nam nieustannie jak być wsparciem, mentorem i opiekunem. Jesteś wzorem i przykładem jak silną i mądrą kobietą trzeba być, aby małżeństwo mogło odnosić sukcesy. Powiedziałaś kiedyś na scenie, że „zawsze byłaś w cieniu swojego męża”, uważam, że całe życie oświetlałaś tę drogę, a 7 letni Uniwersytet Biznesu i Sukcesu, który wspólnie założyliście jest tego najlepszym przykładem, bo za każdym mężczyzną, który odniósł sukces stoi kobieta, która w niego uwierzyła.
  • Barbara i Marek Wierbiłowicz, dzięki wizji „chlorofil w 5 tysiącach polskich domów” rozpoczęła się historia, której nie da się już zatrzymać. Dzięki Wam nasza historia miała możliwość się rozpocząć, a dwoje ludzi mogło odnaleźć się pośród milionów. Dziękujemy z całego serca, za serdeczność, którą wkładacie w każde przedsięwzięcie, za wspaniałe wykłady, za pomoc oraz za wsparcie jakie niesiecie, a przede wszystkim za wiarę w nas. „To, co za nami, i to, co przed nami, nie jest tak ważne jak to, co jest w nas” R.W. Emerson.
  • Nasi rodzice – trudno sobie wyobrazić lepszy zespół niż ten z rodzicami… nikt nigdy mocniej nam nie kibicował niż Wy, nikt nigdy nie pomagał nam więcej i mocniej niż Wy. Dziękujemy za Wasze wsparcie, każdą pomoc, tysiące kilometrów, które pokonaliście, aby być przy nas i nas wspierać, aby zabezpieczyć to, czego nie daliśmy rady i niejednokrotnie nie potrafiliśmy ogarnąć.


Chciałabym jeszcze w tym miejscu wspomnieć o zespole, ale zespole niezwykłym, bo to niby konkurencja, a tak naprawdę rodzina, która nie daje nam się potknąć. Są dla nas wsparciem, motywacją i wzorem. Każdy z nich wnosi w nasze życie wartości, za które jesteśmy ogromnie wdzięczni.

  • Svajone Karalukiene, która nadaje nam kierunek, uczy marzyć i zawsze wspiera dobrym słowem i radą. Dziękujemy, za to, że zawsze podnosisz nas na duchu, dokładnie wtedy, kiedy potrzebujemy wsparcia (i ja, po cichutku, dziękuję za kolejne moje marzenie, do którego mnie zainspirowałaś)
  • Marta i Artur Sakowscy, którzy razem z nami tworzą inną twarz MLM’u, w którym nasze zespoły tak się przenikają, że czasami już nie wiemy kto jest „nasz”, a kto „ich”, wszyscy są „nasi”. Dziękujemy za każde słowo wsparcia, doping i pomoc jaką od Was otrzymujemy.
  • Krzysztof Pietkiewicz i Brygida Dębowska, ludzie o niezwykłych sercach, zawsze życzliwi, ciepli, zawsze w gotowości, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia. Krzysztof, dziękujemy za pokazywanie nam „rzeczy” od strony, której nie rozumieliśmy.
  • Dorota i Janusz Polak dziękujemy za każde słowo otuchy, za to wsparcie, które bije z waszych serc, za to, że uczycie nas wszystkich pokory i determinacji, ale także tego, że pomimo przeciwności losu, nigdy nie można się poddawać.
  • Lina Čakienė, kobieta o niezwykłej sile mentalnej, która potrafi góry przenosić, dziękujemy, że pokazujesz wszystkim, że rzeczy niemożliwe są tylko w naszej wyobraźni, a przy odpowiedniej pracy wszystko jest możliwe.

Co byście doradzili osobom, które marzą o tak dynamicznym rozwoju w NSP, jak Wasz?

Patrycja: Przede wszystkim uwierz w siebie! Uwierz, że potrafisz dokonać tego, o czym marzysz. „Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać” – W. Disney.
Jeśli czegoś bardzo pragniesz wszechświat najpierw sprawdzi, czy naprawdę tego chcesz. Będzie wtedy próbował rzucić Cię na kolana, jeśli nie dasz się złamać- nagroda jest Twoja. Najważniejsze jest, aby się nie poddać. W najtrudniejszych momentach na Twojej drodze pojawią się ludzie, który Ci pomogą, którzy Cię poprowadzą lub wskażą kierunek. Mentor znajdzie się tak szybko, jak tylko poczujesz się gotowy/a zapłacić cenę, bo nic w życiu nie przychodzi za darmo. Ważne jest abyś szeroko otworzył/a oczy, nadstawił/a uszy i słuchał/a uważnie. Nie wymyślaj swoich metod pracy tylko słuchaj i pozwól się prowadzić. Nastaw się na pomaganie ludziom, bo „Twój biznes urośnie tyle, ile pomożesz drugiemu człowiekowi”. Najważniejsze elementy to: bycie sobą, praca na wartościach i systemie oraz dobrze ułożona strategia pracy. Jeśli podejmiesz wyzwanie i zastosujesz powyższe wskazówki, jestem pewna, że osiągniesz swoje cele.
Krzysztof: Podepnij się pod system swojego sponsora, mentora. Nie zmieniaj jego metod, tak wiem na początku, każdemu z nas wydaje się że wiemy lepiej, niestety bardzo szybko życie nam to weryfikuje, wychodź ze swojej strefy komfortu. Rozwijaj się, czytaj książki, przebywaj z osobami, które już osiągnęły sukces. Odetnij ze swojego życia osoby, które ci nie służą przy, których nie czujesz się dobrze, zrozum, że to co my robimy to zmieniamy świat na lepsze, poprzez zdrowie, poprawę finansów, tworzenie społeczności, która żyje pozytywnie. Nie obawiaj się, że ktoś coś złego może o tobie pomyśleć, ludzie mówili i zawszę będą mówić. Jeśli ty czujesz, że chcesz czegoś więcej od życia. To to jest miejsce dla ciebie. Gdybyśmy mogli oddać wam nasze buty i moglibyście zobaczyć Nature’s Sunshine naszymi oczami, to uważam że wiele osób osiągnęło by szybki sukces. Ale czy o to w tym chodzi ? Każdy ma swój czas, więc nie porównuj się do nikogo i pamiętaj że nie ma porównania między słońcem a księżycem, każdy świeci, kiedy nadejdzie jego pora.