Dyrektorzy Konsultanci Svajone Karalukiene i Justina Karalukaite

Zanim trafiliśmy do Nature’s Sunshine

Zanim trafiłam do NSP byłam nauczycielką w szkole i pracowałam na dwa etaty. Byłam jedynym żywicielem rodziny i miałam cztery osoby na utrzymaniu. Córka uczyła się na uniwersytecie na lekarza i na to szła moja cała wypłata za pierwszy etat. Moja mama była śmiertelnie chora, leżała w Kłajpedzie w szpitalu i co tydzień w weekend trzeba było do niej jechać 300 km. Pracowałam w innej miejscowości niż mieszkałam. Do szkoły wyjeżdżałam o siódmej rano a wracałam po pracy o osiemnastej i po powrocie nie wiedziałam w co włożyć ręce. Miałam wrażenie, że czasowo byłam tak obłożona obowiązkami, że szpilki nie było gdzie w mój czas wetknąć. Wracam z pracy, dzieci głodne, trzeba pozmywać, pogotować, nakarmić, poprać, posprzątać, a w weekend z powrotem do mamy… A tu przyjeżdżają Pani Pela i Marian i chcą mi jeszcze dodatkowe zajęcie dołożyć. Nie widziałam żadnej możliwości podjęcia współpracy.

Jak trafiliśmy do Nature’s Sunshine

Nie było łatwo się odważyć i podjąć nowe wyzwanie. Dopiero po kilku wizytach powiedziałam „TAK”. Uratowało mnie zdanie Mariana: „Nie będziesz sama. Razem z Panią Pelagią Ciebie udźwigniemy”, ale tak naprawdę to zdecydowała trwałość relacji z Panią Pelagią, z którą drużyłam już 25 lat i miałam do nich absolutne zaufanie. Jak powiedzieli, że nie będziesz sama, że będziemy wspierać i pomagać – wiedziałam, że tak będzie.

Nasze pierwsze wrażenia

Moje pierwsze wrażenia były trochę dziwne. Po powrocie z pracy sprzątałam dom, robiłam poczęstunek i zapraszałam gości, a Pani Pelagia z Marianem przyjeżdżali i robili spotkania rekrutacyjne. To umiałam. To nie było dla mnie trudne, a że miałam dobrą opinię u ludzi to przez pierwsze dwa miesiące ludzie przychodzili i już po dwóch miesiącach miałam dwa razy po 800 punktów grupowych zrobione.
Na początku trzeciego miesiąca skończyła się lista znajomych. Wykonałam 36 telefonów i nie znalazłam ani jednego chętnego na spotkanie. Zadzwoniłam do Pana Mariana, aby nie przyjeżdżał. Oczywiście nie posłuchał i przyjechał. Po przyjeździe powiedział – wyciągaj listę osób do których dzwoniłaś – dzwonimy
jeszcze raz. Zadzwoniłam do przyjaciółki Lajmy. Pytam: Co robisz? Odpowiada: Oglądam telewizję. Mówię: Stawiaj wodę na kawę, za 10 minut będę u Ciebie – i odłożyłam słuchawkę. To była następna technika Pana Mariana. Po drodze jadąc do Lajmy zadzwoniłam do Aldony. Też była w domu. Powiedziałam, że będę u niej na herbatę za godzinę i też odłożyłam słuchawkę. Wchodząc do Lajmy miałam już umówione trzy następne spotkania na herbatę.

Nasz pierwszy sukces

Nasz pierwszy sukces wydarzył się jeszcze tego samego dnia. Mieliśmy dwie nowe rejestracje, sprzedany zestaw za 100 punktów, pozyskaliśmy nowego partnera do biznesu i salę na 60 osób na otwarte spotkania Nature’s Sunshine. Okazało się, że jak ludzie nie chcą się spotkać, to nie znaczy, że ich nie interesuje biznes, czy produkty, a tylko poprzedni sposób zapraszania był zbyt mało skuteczny. Od tego dnia podjęłam decyzję, czy człowiek chce się spotkać, czy nie, każdemu robię prezentację firmy, aby każdy mógł podjąć właściwą decyzję na podstawie faktów, a nie domysłów. Od tego momentu jak ktoś mi mówił, że nie jest zainteresowany odpowiadałam uczciwie: “Super, to kiedy się spotkamy, przecież ja nie oczekuję, że pan będzie zainteresowany zanim nie przedstawię panu mojej oferty.” I umawiałam następną prezentację.

Czy byliśmy skazani na sukces

Ktoś mnie kiedyś zapytał: Svajone, czy byłaś skazana na sukces? Odpowiedziałam, że absolutnie nie. Byłam skazana na porażkę. Moje nawyki życiowe absolutnie nie dawały mi szans na sukces. Podam może przykład. Jadąc na jedno ze spotkań Nature’s Sunshine zajechaliśmy do restauracji, aby coś zjeść. Kelnerka powiedziała, że posiłek będzie za siedem minut. Pan Marian wstał od stolika i myślałam, że idzie do toalety, a on podchodzi do sąsiedniego stolika, do eleganckiego mężczyzny w garniturze i zaczyna rozmawiać. Rozmawiają o swojej pracy, o dzieciach, o życiu. Pomyślałam sobie: No niemożliwe, nigdy tak nie zrobię! Jak można podejść do obcego i rozmawiać. Co on o mnie pomyśli? Co inni o mnie pomyślą? Ja nie taka. To nie dla mnie. Naprawdę nigdy tego nie zrobię.

Rok później wybuchła pandemia. Zabronili nam się spotykać. Jedynym miejscem gdzie mogłam bezpiecznie i bez mandatu się spotkać była palarnia papierosów przy stacji paliw. Tylko tam się mogłam z liderkami spotykać. Bardzo mnie atakowali. Mówili: „Obiecałaś nam pracę i pieniądze za nią, a tu nikt do domu nie wpuszcza i spotykać się nie można. Co mamy robić?” Byłam tak wzburzona, że powiedziałam: „Pokażę Wam” i podeszłam do obcego mężczyzny, który stał obok, przedstawiłam się, powiedziałam, że mam biznes międzynarodowy. On odpowiedział, że też ma międzynarodowy biznes i że teraz jest w podróży do swojego biura do Kaunas. Powiedziałam, że chętnie widzę jego moim partnerem biznesowym. Wymieniliśmy się telefonami i umówiliśmy się na prezentację mojego biznesu. Moje liderki to wszystko widziały i słyszały, a ja nie mogłam uwierzyć, że to zrobiłam, bo to był mój pierwszy raz. Dziś ten Pan Paulus jest moją strukturą Liderską w Wilnie.

Kluczowe postacie

Pierwszymi kluczowymi postaciami w Nature’s Sunshine są dla mnie Basia i Marek Wierbiłowiczowie – nasi kochani CRD – najwyższy poziom biznesowy na świecie. Pan Marian przywiózł ich na Litwę i oni pomogli mnie zbudować wizję mojego dużego biznesu. Pan Marek powiedział: Svajone nieś wizję, że każde miasto w Litwie jest Twoje. W każdym mieście masz swojego Lidera. Od tego momentu jeździłam od miasta do miasta i otwierałam nowe miasto do współpracy.
Drugą kluczową postacią był Darek Krysiuk. Pokazał mi „Domasznyj Krużok” – którą to metodą pracujemy do dzisiaj.
Trzecie, ale najważniejsze kluczowe postacie to Pelagia i Marian Pietkiewicz obecnie już CRD – najwyższa pozycja marketingowa na świecie. Moja przyjaciółka Pelagia zawsze we mnie wierzyła, zawsze mówiła: “Trzymam Tobie krzesło na radzie Dyrektorów. Będziesz moją Dyrektorką. Svajone jak nie Ty, to kto? Tylko Ty.” Mąż mojej przyjaciółki – Marian to z kolei mój mentor. Uczy skutecznego działania, prawidłowe go myślenia, uczy i pokazuje co działa, a co nie działa w naszym biznesie. Z takimi przyjaciółmi można tylko wygrać.
Wszystkim życzę tak wspaniałych mentorów jak mam ja.

Moje klucze do sukcesu to:

Wizja mojego wspaniałego życia. Ja Svajone 72 lata starowinka CRD w NSP jadę moim nowiutkim kabrio letem za które płaci firma NSP przez Lazurowe Wybrzeże Francji na głowie jedwabna chusteczka powiewa, lawenda pachnie, przyjemny i ciepły wiater ek powiewa, a ja Svaja zdrowa, szczęśliwa i wolna, mam czas, mam pieniądze, mam przyjaciół. Mam życie dla siebie. Czuję, że mądrze spędzam moje życie.
Wiara w siebie. Wiarę masz zawsze. Albo wierzysz, że wygrasz, albo wierzysz, że przegrasz, albo wierzysz, że będziesz mieć byle jakie i szare życie, ale w coś wier zysz. Jak to zrozumiałam postanowiłam postawić na siebie. Wierzę w siebie. Wierzę w moje szczęście. Wierżę że urodziłam się, aby odnieść sukces. To jest moje i to będę głosić zawsze.
Gwarantowany sukces to praca w duecie. Pelagia i Marian nauczyli mnie, że ten biznes buduje się dueta mi.
Jak mój partner z pierwszej, czy drugiej linii nie rozumie pracy partnerskiej schodzę niżej i tak buduję sobie biznes. Tego samego uczę moich partnerów .
Duplikacja. Moi mentorzy nauczyli mnie, że biznes trzeba budować lekko. Nie stawiamy życia na głowie, nie wymagamy ciężkiej pracy. Stawiamy na syste
matyczność i konsekwencję. Na przykład:
• Pozyskaj 24 klientów.
• Pozyskaj 3 partnerów.
• Naucz się robić 1500 PG grupowych
• Naucz tego co robisz swoich partnerów.
• To co zrobiłaś powiel jeszcze kilka razy.

Szkoła Biznesu

Pani Pelagia i Marian otworzyli 7-letni Uniwersytet Sukcesu i Biznesu MLM. Każdy który się podłącza wygrywa. Każdy który się nie podłącza zostaje moim klientem. Nie jestem trenerem dla nikogo kto chce pracować swoją nie sprawdzoną metodą. Nikomu nie zabraniam eksperymentów, ale jeżeli ktoś chce gwarancji sukcesu mówię mu; Idź moimi śladami.

Praca zespołowa to jest ważny atut naszej drużyny. Jesteśmy jedną drużyną. Każdy każdemu pomaga. Każdy każdego wspiera. Jak spotykamy się na wspólnych akademiach, czy lideriadach czuć to wsparcie drużyny. Czuć tę miłość, niezależnie, czy to sponsor, czy dystrybutor, czy crossline. Jak spotykamy się, to każdy służy każdemu. To jest wspierające. To jest mocne. To jest piękne.

Nasze najlepsze wspomnienia

Moje najlepsze wspomnienia zaczynają się od pierwszej Letniej Akademii. Przyjechałam z córką Justyną. Chciałam zobaczyć co to za biznes. Zobaczyłam 400 mądrych, kulturalnych, wykształconych ludzi. Zainspirowała mnie wizja tej firmy. Chciałam mieć w tym swój udział. To było piękne. Trzy miesiące później byłam Liderem. Otrzymałam od firmy piękny portfel, dyplom, długopis i teczkę biznesową. Zaczęłam to wszystkim pokazywać. Przepracowałam dla szkoły 27 lat i nawet długopisu nie dostałam, a tu po trzech miesiącach takie wyróżnienie i taki szacunek. Chciałam się tym chwalić. Trzy miesiące później zostałam Liderem-Konsultantem. Dowiedziałam, że jak utrzymam ten poziom to jadę na wycieczkę za granicę. Od tego czasu co rok jeżdżę na takie wycieczki, np: Turcja, Sycylia, Hotel Robert Port w Polsce, Czarnogóra, Egipt, Las Vegas, Utah w Ameryce…

Rok później zwolniłam się z drugiego etatu i otrzymałam kilka godzin dziennie więcej czasu dla siebie. Dwa lata później zwolniłam się ze szkoły całkowicie. Pracowałam dwa razy mniej godzin, a zarabiałam kilka razy więcej. W międzyczasie kupiłam nowiutkie auto z salonu, które mi spłaciła firma Nature’s Sunshine, i które mnie zawiozło do Dyrektora.
Rok później awansowałam na drugi poziom Dyrektora. Dostałam znowu 2 tys. EUR podwyżki i 11 dni urlopu w Egipcie.
W międzyczasie zobaczyłam jak żyją ludzie na poziomie CRD w NSP: Ola i Oleg Niżegorodcew oraz Pelagia i Marian Pietkiewicz. Żyją lepiej jak królowie. Mają dochody królewskie, szacunek godny najwyższych statutów, mnóstwo fantastycznych relacji i nie mają obowiązków króla, mają zaszczyty iście królewskie i każdego roku ponad 50 dni spędzają na urlopach w eleganckich hotelach. Podjęłam decyz ję, że ja też tak chcę żyć.
Na zakończenie mojego wywiadu chciałam się podzielić skuteczną poradą dla początkujących:
Nie wymyślaj koła, które już dawno zostało wymyślone, bo nie zrobisz tego lepiej. Nie wymyślaj własnej metody, która nie wiesz jak zadziała, a podłącz się pod skuteczny system samorozwoju i sukcesu swojego Dyrektora.
Pan Marian uczy: „Mądry zawsze sprawdza, głupi udaje, że wie” – staraj się często zadawać sobie to pytanie: ”W której grupie jestem?”
I na koniec złota zasada: „Co mnie spotkało Ciebie nie minie.”
Z tego miejsca chciałam bardzo podziękować Pani Pelagii, swojej kochanej przyjaciółce, za to że pomyślała o mnie i za to, że jak na początku drogi nie byłam gotowa podać ręki to nie pozwoliła Panu Marianowi ze mnie zrezygnować.
Z szacunkiem i miłością:
Svajone Karalukiene i Justina Karalukaite z Litwy.